Dlaczego ciągle rzucasz naukę języka angielskiego?

Słomiany zapał

Na pewno znasz kogoś, kto powiedział “od pierwszego stycznia zaczynam uczyć się angielskiego”, a 14 stycznia rzucił już w kąt książki, zeszyt i uznał – ja to nie mam talentu, ja już się nie nauczę. Wiele osób myśli wtedy, że po prostu nie mają talentu do nauki języka, że to za trudne, albo że nie potrafią się zmotywować. Prawdziwym problemem jest jednak to, że po jakimś czasie przestali realnie chcieć się nauczyć, a zaczęli żyć fantazjami o tym, co by to było, gdyby znali angielski.

Jak chcieć uczyć się angielskiego?

Przewrotnie chciałabym w pierwszej kolejności zapytać – skąd w ogóle bierze się chęć, żeby zrobić cokolwiek? Są dwa źródła chęci – inspiracja lub desperacja. 

Desperacja

Deadline się zbliża i jeśli nie zrobię czegoś teraz, to zawalę ten projekt i wyrzucą mnie z pracy. Jeśli nie wyślę pieniędzy do firmy X, to wejdzie mi na głowę komornik i będę musiała zamknąć firmę. 

Tutaj głównym źródłem motywacji jest strach przed konsekwencjami. Jest efektywny, ponieważ nasze mózgi zostały ukształtowane tak, żeby unikać niebezpieczeństwa – omijać jadowite węże, uciekać przed tygrysami albo unikać rozmowy z szefem, który zawsze czegoś od nas chce. 

Jest to jednak źródło motywacji, które – podobnie jak w przypadku uciekania przed jadowitymi wężami – starcza na bardzo krótko, na 5 minut, może parę godzin. Jest także bardzo kosztowne energetycznie – po uniknięciu “niebezpieczeństwa” zazwyczaj potrzebujemy dużo czasu na regenerację. Nie sprawdza się więc w przypadku nauki języka obcego, która z samego założenia jest długotrwałym procesem, wymagającym często kilku lat zaangażowania. 

Inspiracja

Na pewno widziałeś w swoim życiu kogoś, kto był zafascynowany dziedziną, którą się zajmował. Mógł to być nauczyciel uczący z pasją swojego przedmiotu albo kolega na podwórku, który grał w piłkę tak, jakby świat nie istniał. Przebywanie w towarzystwie takich osób może w nas samych obudzić podobną pasję, zupełnie naturalnie i bez wysiłku. Dlaczego? Dlatego, że podświadomie często chcemy tego, czego chcą inni ludzie. 

Ciekawe jest to, że kiedy jesteśmy w towarzystwie takich osób, nawet teoretycznie skomplikowane rzeczy nagle wydają się bardzo proste i czas, który na nie poświęcamy, przzecieka nam przez palce. To jest właśnie moc inspiracji – inspiracja napędza nas do działania, dodając nam więcej energii, im częściej robimy to, z czym jest związana. 

Świetnie sprawdza się więc w trakcie nauki języka angielskiego, właśnie dlatego, że podtrzymuje długotrwałe działanie. 

Inspiracja w nauce języka angielskiego

No dobrze, ale jak zafascynować się nauką języka angielskiego, jeśli przez tyle lat nic Ci nie wychodziło, próbowałeś już wszystkich metod i masz wrażenie, że nic już z Ciebie nie będzie? Odpowiedzi jest dużo, ale spróbuję się skupić na dwóch przykładach. 

Potrzebujesz inspirującego nauczyciela

Czyli kogoś, kto naprawdę żyje i oddycha tematem, którego uczy. Nauczyciela, który codziennie uczy się nowych słówek, czy we własnym zakresie, czy w kontakcie z uczniem i kto regularnie pracuje nad swoim warsztatem. Często samo przebywanie w towarzystwie takiej osoby sprawia, że sami w domu przekonujesz się do tego, że ten angielski nie jest wcale taki straszny, a po jakimś czasie nawet zaczynasz go lubić! 

Jak szukać takiego nauczyciela? Trzeba umówić się na pierwsze spotkanie i zobaczyć, jak mówi i podchodzi do swojej pracy. Można go zapytać, jak podchodzi do swojej pracy, z jakich materiałów korzysta, czy dalej się kształci i doszkala. Jeśli tak – istnieje spora szansa, że to właśnie człowiek z pasją! 

Spróbuj też zdać się na swoją intuicję – zazwyczaj jako ludzie bardzo łatwo identyfikujemy kogoś, kto jest żywo zainteresowany tym, o czym mówi. 

Potrzebujesz kontaktu z tym, co cię pasjonuje – po angielsku

Chociaż niektórym osobom naprawdę wystarczy sam kontakt z kimś, kto kocha nauczanie języka angielskiego, to czasem może się okazać za mało. Wtedy warto jest starać się znaleźć sposób na to, żeby to, czego chcesz się nauczyć, spróbować zrobić na przykładzie czegoś, czym się interesujesz. 

Nie chcę, ale…

Pamiętam, że przyszła do mnie kiedyś kursantka, 13-latka, która od pierwszych minut spotkania była przekonana, że ona tego angielskiego to nie chce, nie potrzebuje, że to bez sensu i ona tu przychodzi, bo musi. W pierwszej chwili – przeraziłam się, bo widziałam, że bardzo trudno będzie znaleźć coś, co pomoże jej się nauczyć. 

Powiedziałam jej – słuchaj, mama płaci za te zajęcia, musisz tu siedzieć, możemy porozmawiać o czymś, o czym chcesz porozmawiać i spróbujmy to zrobić po angielsku. Nie chciała. Ale zaczęła opowiadać po polsku. Miałyśmy taki deal (przegadany oczywiście z mamą), że rozmawiamy po polsku o tym, o czym chce, przez 20 minut, przez 40 robimy trochę zadań ze szkoły. Zgodziła się. Stopniowo, krok po kroku, oswajałyśmy się z angielskim.

I po miesiącu przyszedł moment przełomowy. Kursantka interesowała się anime – oglądała sporo rzeczy o księżniczkach i rycerzach. W końcu powiedziała: “wie pani, bo ja oglądam takie anime, tylko ono najpierw wychodzi po angielsku, a dopiero później po polsku, ja bym chciała szybciej oglądać nowe odcinki”. Bingo! 

To może nie było najbardziej książkowe podejście na świecie, bo na poziomie A2 powinnyśmy mówić o pogodzie i o Past Continuous, ale znalazłam coś, czym ona się pasjonowała, więc spróbowałam od drugiej strony – o księżniczkach, zamkach, mieczach, zaklęciach. Szykowałam jej materiały na podstawie poprzednich odcinków, po jakimś czasie zaczęła próbować streszczać mi treść tego, co się działo w całej tej historii, a po pół roku – zaczęła rozumieć około 50% tekstu anime, reszty powoli zaczynała domyślać się z kontekstu. Dała się też namówić na ćwiczenia z gramatyki – żeby zrozumieć lepiej, czy postaci mówią o przyszłości czy teraźniejszości. Co najważniejsze – zaczęła z chęcią przychodzić na zajęcia i nauczyła się na tyle, że poprawiła też oceny w szkole. 

A jak dorośli?

Dorośli często mają ten problem, że nie muszą się nauczyć “jakiegokolwiek angielskiego”, tylko konkretnego angielskiego – do pracy, do negocjowania kontraktów, czy obsługi pacjentów w szpitalu. Tego się nie da nauczyć na anime! 

Nie do końca. 

Pamiętam innego kursanta, który przyszedł z angielskim w okolicach A2, koniecznie musiał się nauczyć do pracy, żeby dostać awans. Rozumiał większość “normalnego” angielskiego, ale gubił się na spotkaniach, brakowało mu biznesowego słownictwa. Próbowałam najpierw standardowo – pracowaliśmy ze słownictwem, którego realnie mógłby użyć w praktyce, ale bez skutku – słówka po prostu nie wchodziły. 

Ten kursant z kolei ćwiczył jogę – był absolutnym pasjonatem, na urlopy jeździł na szkolenia, odkrywał nowe czakry, bardzo pomagało mu się to odprężyć i znaleźć równowagę w życiu. 

Więc – uczyliśmy się na jodze. Słówka dotyczące przekładania czy umawiania spotkań? Omawialiśmy na przykładzie zapisywania się na kurs i zmiany terminu zajęć. Negocjacje? Musiał podawać nowe argumenty po angielsku, które potem przedstawiłby żonie, żeby uzasadnić, dlaczego w ich domowym budżecie bezwzględnie muszą pojawić się jeszcze jedne zajęcia z jogi. 

Raz na jakiś czas wplataliśmy słownictwo, którego nie dało się omówić w inny sposób, ale było je łatwiej przyswoić właśnie dlatego, że to było 15% “nudnego” słownictwa, a nie cały temat. 

Pan w końcu dostał wymarzony awans! Dlaczego? Dlatego, że nie uczył się słów oderwanych od rzeczywistości i tego, co sprawia, że chce wstawać codziennie rano z łóżka. 

Po co w ogóle uczyć się angielskiego? 

Angielskiego można uczyć się po to, żeby zdać egzamin albo zdobyć certyfikat. Ale tak naprawdę angielskiego uczymy się po to, żeby móc poznawać świat w inny sposób – przez pryzmat innych kultur, innych ludzi, żeby żyć i doświadczać w tym języku. Żeby zarażać pasją innych ludzi, na innych kontynentach.

Do tego bardzo chciałabym Cię zaprosić, bo jestem wdzięczna, że mogę być częścią szkoły, która pracuje w taki sposób i chciałabym, żeby wszyscy mogli doświadczyć takiego podejścia.

Logo Szkoła językowa Agnieszka Kosztrzewa-Nowak
ul. Ogrodowa 32a/13 (piętro 3 1/2)
00-896 Warszawa
Wola Ratusz, kilka przystanków od centrum Warszawy
NIP 8321961262
REGON 142858879

Umów się na bezpłatne spotkanie wstępne

RODO*